czwartek, 20 października 2016

Raz, dwa, trzy... to próba mikrofooo....

Piszę ten wpis z telefonu komórkowego typu smartphone . Słowo smart znaczy w tłumaczeniu na naszą piękną polszczyznę, tyle co bystry. Smartphony oczywiście są bystre, to niezaprzeczalne ani trochę. Myślę, że również uzasadnione jest założenie twierdzenia, że część użytkowników smartphonów staje się przytępiała gdy zawiesi się nad swoim telefonem. Ale, ale! Ten wpis powstaje po to by sprawdzić funkcjonalność i działanie pewnej aplikacji, która na urządzeniach typu Lumia, tj. takich z Windows Phone, umożliwia obsługę googlowskiego serwisu blogger z poziomu Lumii z WP 8.1. Jak wypada? Dobrze? To zapowiadam niniejszym, że jeszcze dziś napiszę tutaj konkretną i treściwą notkę.

poniedziałek, 17 października 2016

Uwaga! Uwaga! Ten wpis to jedynie moje własne zdanie na przedstawiony temat. I zachodzi prawdopodobieństwo mojej pomyłki.

Podobno mleko od krowy jest niezdrowe. Podobno zawierając w składzie dużą ilość wapnia powoduje wypłukiwanie wapnia z kości człowieka i wcale nie zapobiega osteoporozie. Podobno ktoś miał interes, w tym aby kampania zachęcająca do picia mleka (przy udziale znanych osób...) jest korzystna dla pewnych podmiotów gospodarczych. Podobno chodzi o to o co nie wiadomo o co chodzi, ale chodzi o to, że nie wiadomo o co chodzi poza pieniędzmi oczywiście. Podobno lekarze o tym wiedzą i tylko z powodu dużej skali omamienia w społeczeństwie nie mają sił, by odkłamywać rzeczywistość. Podobno lekarze sami nadużywają pewnych substancji. Podobno wiem nawet kto i co. Ale nie podam nazwiska. Nawet dziedziny medycyny, tj. specjalizacji tego lekarza. Podobno doskonale znany, inny lekarz z Bogatyni sprawdzał to czy tamto. Podobno w ogóle ciężko dostać się do lekarza, więc ciężko to zweryfikować nawet jak jesteśmy w potrzebie i boli nas to. Podobno partia polityczna PiS przyjęła bezrefleksyjnie, przy aprobacie każdego swojego deputowanego do parlamentu Kochanej Mateczki Rzeczpospolitej Polskiej uchwałę o podpisaniu przez Polskę umowy o handlu z m.in. Kanadą i innymi matecznikami zasiewów GMO oraz jaczejkami bezdusznych korporacji łasych na duże zyski ze spożywania przez nas pomidorów modyfikowanych genetycznie, pozbawionych wartości odżywczych. Podobno gospodarka zwalnia. Podobno minister finansów już pracuję nad pakietem ustaw oraz wcieleniem w życie nowego zbioru praw i nowych rozporządzeń, które to prawdopodobnie cofną regres i najprawdopodobniej będzie to działało na zasadzie nieprawdopodobnie dobrej, korzystnej zmiany. Podobno nie każda kobieta uczestniczyła w czarnym proteście. Podobno jednak niektóre chcą zaostrzenia reguł ingerowania w status nowego życia poczętego, które skrywają ich trzewia. Podobno wcale ten cały szum wokół ustawy aborcyjnej był zbyt nadmuchany i Pan Kaczyński badał tylko teren a w parlamencie wcale nie podjęto konkretnych działań zmierzających ku uprawdopodobnieniu zakazów jakichkolwiek. Podobno to jednak nie prawda. Bo podobno jesteśmy - co osobiście uważam za mocno prawdopodobne - manipulowani przez różne medialne źródła informacji, które podobno podpierają się takimi, którzy - stanowią całymi swoimi osobami i zasobem autorytetu - depozytariuszy najprawdopodobniej ostatecznych i niekwestionowanych zbiorów prawd i ogólnie rzecz ujmując - prawdy. Ponoć więc wspomniane media chcą uprawdopodobnić emitowane treści do stopnia jak najprawdopodobniej zbliżonego do najprawdopodobniejszości najprawdopodobniejszej. Całkiem prawdopodobne co?
Podobno - i myślę sobie osobiście, że to prawdopodobnie racja - Baszar al-Assad nie myli się ani trochę ostrzegając, że zaognianie sytuacji pomiędzy USA i Federacją Rosyjską prowadzi i najprawdopodobniej doprowadzi do wybuchu konfliktu, który - to bardziej niż prawdopodobne - będzie można nazwać w odległej przyszłości wojną światową trzecią. Prawdopodobnie prawdopodobieństwo pewnych prawdopodobieństw można nawet obliczyć matematycznie.
Prawdopodobnie ktoś jednak wśród tych nieprawdopodobnie zamotanych możliwości, pośród prawdopodobnych scenariuszy i meandrów przyszłości ma mocno prawdopodobną i poprawną w zderzeniu z rzeczywistością dozę trafnych racji. Nie wiem sam. Ale najprawdopodobniej ktoś taki istnieje. Ten wpis podobno może być nieprawdopodobnie ubogi i podobnież nieprawdopodobnie podobny do zbioru bełkotu wymienionych podobnych prawdopodobieństw. Ale podobno jak ktoś się myli to ktoś jednak najprawdopodobniej jest bliżej poprawnej wersji. Podobno istnieje prawda obiektywna. Najprawdopodobniej jest ona tyleż osiągalna co najbardziej prawdopodobne prawdopodobieństwo posiadania rzetelnych informacji na temat tego co może być nijak nieprawdopodobne na pierwszy rzut oka.
Podobno mamy chaos.
Ale!
Faktem jest, że w każdym chaosie istnieje porządek. I najprawdopodobniej nie można zanegować stwierdzenia, że w życiu - w dziejących się zdarzeniach -  nie ma krztyny przypadku. Pewnie powiesz, że to równie nieprawdopodobne co prawdopodobne. Prawdopodobnie masz zdrową świadomość, że to tylko Twoje własne zdanie i że prawdopodobnie, ktoś obok może być bliżej prawdopodobieństwa, nawet jeśli - co całkiem prawdopodobne - nie zważa by zauważyć, że to jedynie jego własna opinia, która może prawdopodobnie być racją lub nieprawdopodobną hipotezą.
Ponoć czas jest bliski. Więc może coś tam jest całkiem podobne prawdzie z tego co prawdopodobnie przeczytałeś i być może było to dla Ciebie zrozumiałe.
Kończę, wiesz....
Prawdopodobnie jeszcze się odezwę.

Nashle,!
Ahoj!

niedziela, 2 października 2016

Raczej długi wpis o niczym konkretnym raczej.

Dziś drugi dzień października. Za oknem deszcz. Nawet okna nie można uchylić celem wywietrzenia dymu papierosowego bo zaraz zimno po kościach. Może jednak to i dobrze, że pada bo muszę grzybów nazbierać wreszcie. Tak. Czas w las - jak to wykombinował takie hasełko mój ziom A. I tak w ogóle to miałem wczoraj pisać notkę. Ale no niestety "miałem napisać to wczoraj ale piszę dziś...", zresztą... jakie niestety? Dzisiaj jest klimat i ochota na pisanie, więc będzie dzisiaj. Nie ma wprawdzie wczorajszej euforii i głupawki pomieszanej z zadumą ale jeszcze raz napomknę, że nic to. Wczoraj, pierwszego października - przypadała ósma rocznica wystawienia mi pewnej mocnej diagnozy przez pewnego doktora [mojego imiennika] w mieście Wrocławiu, na strychu mocno zniszczonej kamienicy przy ulicy Żeromskiego. To było mniej więcej w dwa tygodnie po zakończeniu wakacyjnego ćpania w Amsterdamie. Taaak... piękna sprawa... 10 dni wypełnionych dymem i pierwsze grzyby... Nawet mi przeszła w ciągu pobytu psychoza typowa dla upalenia się konopiami. Wracałem wwożąc do kraju wiele tłustych molekuł THC we krwi i zaklejony nimi mózg... Eh... Jakże ja chciałbym żeby Poland like Holland be full of laugh. Wy też co? A może nie przekonuje Cię to? Naprawdę nie? Jesteś osobą konserwatywną? Ja też. I powiem Ci, że wtedy w Polsce też byłaby monarchia [i choć już abdykowała Królowa Holandii to wiedz, że ustanowiono tam święto narodowe z powodu naszych wspólnych urodzin ostatniego dnia kwietnia] i byłby ład i porządek bo władza monarsza od Boga jest i przezeń jest namaszczana i uświęcana. Czyli wszystko gra - Boży porządek i Boskie Ziele dla ciała i ducha. Dla polskich rodzin jako sakrament niosący łagodność.
Kurczę, nie wiem czemu tak się rozpisałem o tych konopiach kiedy tak naprawdę konopie mi średnio leżą. Nadal wpędzają mnie w psychotyzujący stan umysłu, lecz mogę przyznać, że co najmniej już miesiąc z konopiami kontaktu nie miałem. I nie dążę do tego. No niestety. Więc drogi D. jak następnym razem znowu zapytasz masz może chmurkę? To po pierwsze wiedz, że znowu powiem Ci, że gdybym miał to już przed pytaniem bym Cię częstował a po drugie to wiedz, że najpewniej nie będę mógł Cię poczęstować. Choć gdybym mógł sobie pozwolić to bym Ci całą jej sakwę sprezentował. :) Tobie G. też i Wam bracia D. też. No i Tobie G. też. Jeśli kogoś pominąłem to przepraszam, najwyraźniej byliście dla mnie ulotni jak ten charakterystyczny mleczny dym z ust...

Miałem wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach. Co do tej wizyty u psychiatry - przypisał mi wtedy 2 mg leku Rispolept [risperidonum] i oto następnego dnia [czyli dzisiaj jest druga ósma rocznica!] wstałem rano, w pierwszym dniu zajęć w Instytucie Filozofii, jakbym wczoraj pił jakiś srogi bimber i dołączył do tego chyba jakieś popsute jedzenie z wszelkimi bakteriami wirusowymi i jeszcze dostał w tym mrocznym zamroczeniu czymś twardym w głowę. No ledwo wstałem. No ledwo żyłem. Nie powiem, że nie myślałem, tylko nie myślałem, że nie będę wiedział co o tym wszystkim myśleć. Przerażające. Czułem się jakbym był z waty a pod skórą miał powłokę poszarpanego chropowatego jak papier ścierny styropianu... Dowiozłem jednak tyłek tramwajem, którego numeru nie pamiętam [coś pomiędzy 19 a 21] na Kromera i dalej powlokłem się pieszo.
Po południu zdecydowałem się na taktyczną zmianę filozofii na fotografię. Później doktor mi podniósł Rispolept do 6 mg a na mój wyraźny grymas następnie dał Zolaxę [olanzapinum], która to wpędziła mnie w apetyt jak krwiożerczego potwora z durnej bajki co zjada dobre gnomy i nienasycony jest. Przytyłem około 40 kilogramów.
Rispoleptu już mi dzisiaj nie przypisują bo ma niekorzystne działanie na mój autonomiczny układ nerwowy [poturbowany wszelkimi bieluniami... a jakże...], z olanzapiną kontakt miałem wczoraj wieczorem. Już dawno nie gną mnie neuroleptyki jak pięść mocarza chwytająca za wydmuszkę jajka. Schudnąć pomogła mi pewna substancja na błyskotliwość. No i fakt, że czasem nie miałem swobodnego dostępu do lodówki czy już w ogóle wstępu do kuchni.

Miałem o jednej rzeczy jeszcze wspomnieć. Więc krótko - moja mama w trakcie rozmowy ze mną użyła takich słów: nie jestem żadną mahometą.
MAHOMETĄ.
Moja mama nie jest Mahometą.
Wątek dotyczył ogólnie chyba walki z uzależnieniem a ja coś dywagowałem o mocy woli człowieka i chyba użyłem tego powiedzenia o tym, że góra do Mahometa nie przyszła to Mahomet do góry pójdzie czy coś.

No to tyle.

I pamiętajcie - ten blog ma słuszny adres szpital psychiatryczny.

A wiecie jaki jest ciekawy szczególik dotyczący tej "atrakcyjnej" domeny?
Otóż była ona wcześniej zajęta przez jakąś dziewczynę. Ja miałem już takiego bloga na wordpressie, ale wolę googlowskiego bloggera, więc nie licząc na wiele wysłałem do niej prośbę o zwolnienie domeny. Zaskoczony chyba ponad miesiąc później założyłem tego bloga. ;)