niedziela, 11 września 2016

"a niech to... ale przecisnę się jakoś i tak."

Dzisiaj jest Niedziela. I to jest punkt podparcia. Ale to nie ważne jak do tej pory. Zaraz wyjdę z tego edytora tekstowego, ale jak na razie to nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Może to dlatego, że mam za dużo do powiedzenia rzeczy nieciekawych i poza tym to chciałbym o tym ciekawie opowiedzieć. I nie myśl, że mnie nie ma z powodu tego, że tego nie przemyślałem. Bo utarło się postrzegać "myślę więc jestem"  - a ja trochę jestem jak tacy co tak myślą... Coś słyszałem ostatnio w Kulturze o myśleniu i nie mówieniu. I nie powiem wszystkiego wiesz? [izdohcbo ot ęiC onwóg] I nie to, że jestem tak bardzo za myśleniem i że przy tym mam już w pamięci operacyjnej wszystko [wystarczyłoby tylko sięgnąć do niej] przemyślane co mówić i unikam mówienia bo myślałem już tak długo, że umyśliłem do powiedzenia tak wiele. I że niby właśnie z tego powodu nie chcę się odzywać. Bo niby jakbym się odezwał to mógłbym tak wiele zająć miejsca i czasu [miejsca w czasie trwania], że wyszedłbym na niegrzecznego. Nie. Tak nie jest. Nie powiem tego wszystkiego [tego co mi się roi za te wspomniane nieciekawe] bo już po wystartowaniu z mową [wywodem] tłumią mnie, że się mądrzę.

piątek, 9 września 2016

Cześć, co u Ciebie? bo u mnie...

Witam umiłowani.
Co słychać? Mam nadzieję, że u Was jak zawsze klawo i kolorowo jak na lanserskich fotkach na Waszych instagramach. Może powiem co-nieco, o tym co takiego słychać u mnie? Będziesz czytać dalej? Tak? Dziękuję, miło mi.
[uprzejmość i takt przekupuje wiele osób, często już przecież na starcie...]
Zanim jednak powiem co u mnie, to chciałbym sobie sarknąć na moje żałoby godne, niedomaganie pewne. Otóż: ni cholery [ni hu hu...] nie orientuję się prawidłowo [orientuję się jedynie piąte przez dziesiąte tudzież pi razy drzwi lub mniej niż więcej...] co do kwestyj interpunkcji w polszczyźnie. Myślę, że całkiem domagam w chwili kiedy dochodzi w toku wypowiedzi [koniec języka za przewodnika...?] do takiej sytuacji, gdzie zachodzące okoliczności istnienia sztywno określonych zasad ortografii [rozpowszechnienie pośród Polaków znawstwa i znajomości tychże jest kwestią zupełnie innego rodzaju - to jak gdyby porównać stopień atrakcyjności Bogatyni z egipską Gizą] zmuszają autora do tego, że jest zobligowany do tego, że - przed [lub w okolicy, niekiedy] spójnikiem (czy tutaj powinien być przecinek ??) "że" w szyku zdania, tzn. w ciągu treści udzielanej odbiorcom wypowiedzi należy umieścić znak interpunkcyjny - przecinek. No i w tym i w tych innych, podobnym sobie nawzajem, przypadkach pisarskich, tj. takich jak na poziomie komunikowania się pisemnego.
Ach czytelniku, czytelniku!
Czyś mnie zrozumiał?
Czy może jednak zadajesz sobie dwa pytania:
 primo - co też on za brednie wypisuje?
oraz
secondo - czy jest sens by poświęcać czas, tj kontynuować lekturę?
Jakkolwiek pierwsze nie ulega wątpliwości, to drugie jest kwestią otwartą... Wiedz jednak i bacz na to, że mój osąd jest taki - skoro już u początku tej notki - w pewnym sensie -zadeklarowałeś/aś się, że zainteresujesz się [mam na myśli to, że przeczytasz to wszystko tutaj] co u mnie słychać i jako, że odebrałeś/aś moje miłe słowa podziękowania [mogę Ci drugi i nawet trzeci raz podziękować! mam to gdzieś! cechuje mnie najszczersza uprzejmość!], to w takiej sytuacji będzie raczej faux pas z Twojej strony kiedy przerwiesz.


~~
Nawet się cholera nie domyślasz ile to jest trudu i generowanego napięcia oraz wysiłku [piszę do tego miejsca to już chyba kwadrans...] na poziomie fizjologicznym! [zacząłem się pocić...] Sobie po prostu tego nie wyobrażasz!
~~


Okej - więc ujmując to nieco zwięźlej - potrzebuję, by wreszcie wziąć na warsztat książkę autorstwa pewnego polskiego małżeństwa, które, w raczej niedużej jej objętości wyłożyło dla piszących polszczyzną meandry sztuki poprawnego stawiania przecinków.


Czy już o tym wspominałem na tym blogu czy jednak znowu mam deja vu, kiedy piszę o tym teraz??


A zatem:
No właśnie.
Otóż: aby być wobec Ciebie czytelniku/czytelniczko uczciwym - i we wszechświatowo-makrokosmicznym sensie karmicznym [chodzi mi tylko o to, że czynię dobro w tej chwili] - sprawiedliwym, podzielę się z Tobą tym, co czuję, tj. zdradzę co u mnie słychać.

Użyję techniki przekazu nieco skomplikowanej, choć w języku swoim będę się starał być zrozumiały i nieskomplikowany - opowiem Ci o tym za pomocą metafory. Sformułuję hipotezę i przeprowadzę dowód, transmutując ją w postawioną na twardym fundamencie tezę.

Posłuchaj no...
Wiesz, zapewne jak to się mawia: "stara bida". Mówi się też: "stara bida, oby tylko nowej nie było..."
To podsumowując - u mnie ciągle bez zmian, stara bida w sensie ścisłym. A może znasz mnie lepiej ode mnie i poddasz to w wątpliwość?
Naprawdę myślisz, że coś w moim życiu jest ciekawego?
Kpisz sobie.
Bo chyba byś musiał(a) zagaić do mnie z propozycją wyjścia na piwo. (ale tylko dopóki trwa ten dzisiejszy piątek i jeszcze jest młodziutka godzina...
Tylko wiesz... musisz mi ewentualnie postawić ten napój haha.
Uwaga, puenta - stara bida!

Oby nie było tylko nowej biedy - gorszej od starej.

Dzięki za uwagę.
Ciau.