piątek, 13 maja 2016

bez konkretnego tytułu treść raczej też mało konkretna.

Znowu nie wiem jak zacząć. Ponoć nie zaczyna się wypowiedzi od "a więc". Nie zacząłem. Więc jeden punkt już zebrałem. Następnym punktem programu jest problem z nieróbstwem. Tracę tutaj sto punktów. [dom Slytherinu przez Ciebie Michałek traci 100 punktów! - warknął profesor Dumbledore]. No dobra. Ale stawiam te literki. To już coś. Bo zabierałem się do nowego posta na blogu codziennie ostatnio, czasem nawet dwa razy na dzień.

Cóż napisać?
Dobrze, że są substancje. Haha. A jakże. Bez nich halucynacja jaką stanowię zniknęłaby na zawsze i nie mielibyście tylu tych - chyba - ciekawych doznań z kręgu michałkizmu.
No a nawet jeśli nie... To nie byłoby tego wpisu. Bo z licznika odwiedzin wynika, że mam stałe grono odbiorców - nie powiem ilu, ale powiem Wam, że jest to kilkadziesiąt osób - wszystkie odwiedziny pochodzą z FB jako strony odsyłającej. Hehe. Dziękuję Wam, kochane misiaczki jesteście ;)

Cóż pisać dalej?
Dzisiaj zamierzam wyruszyć fotografować. Po obiedzie. Obiad już wkrótce. Także będzie późnym wieczorem aktualizacja fotobloga [nareszcie Michałek!].
I w ogóle w twórczości artystycznej zacząłem dostrzegać nowy sens, jeśli chodzi o sens bytowania. Doświadczałem ostatnio rozmaitych dołków. Coś jakby takiego z kręgu tzw. dysocjacyjnego - podłożem był lęk, który wynikał z wyparcia gorzkiej prawdy na swój temat ze świadomości. Do tego dołożywszy wspomniane nieróbstwo oraz chciwość czy wręcz pazerność na pewne "upgrade'y" rzeczywistości powstała, uformowała się tępawa gnuśność - w sosie własnym.

Pomyślałem teraz o tym, że mógłbym tutaj złożyć pewne wyznanie, ale chyba sobie odpuszczę.

Tak, odpuszczę sobie.

Niechaj to zdanie będzie końcem tego wpisu.
Ahoj!

P.S.
nie wykluczone, że będę więcej i częściej pisał! naprawdę! ;)
"wszystko jest stanem umysłu"

czwartek, 5 maja 2016

Uporządkowany zbiór literek - bez tytułu.

Poprzedni post był taki jak mój zniszczony mózg. Czy ktoś nie wierzy? Ktokolwiek?
cisza
I właściwie piszę to dla siebie. Aby mi coś ulżyło. Tylko mianowicie co ulżyło?
Cokolwiek.
Cokolwiek. Jakkolwiek. Aby tylko dało się poczuć. I właściwie - czy to życie jest złe czy jednak powinienem zostać dobrym człowiekiem?
I czy naprawdę muszę pytać, co to znaczy? Że kim jest ów dobry człowiek?
Nie znam dokładnej odpowiedzi.
Więc kończę ten wpis bo niczego nie osiągnę nim jak ćpun. Czy wiedziałaś? Czy wiedziałeś?
Matka wie, że ćpię.

środa, 4 maja 2016

Coś pomiędzy rzalem, nicością a bulem.

Cześć.
Ten wpis jest trochę wymuszony. Nie wiem kompletnie o czym mógłby traktować. W ostatnim poście (dobry miesiąc temu) bredziłem coś o próbie autoterapii poprzez to całe pisanie. I nie wiem. Naprawdę nie wiem!
Chyba trzeba ustalić garść zasad życiowych. Odnaleźć siebie. Jak mam to niby zrobić? Nie, nie będę pytał nawet czy ktoś wie jak? Skoro sam się plączę we własnej pajęczynie to chyba sam powinienem się próbować z niej wyplątać. W ogóle, to co stanowi o nitkach tejże sieci? To jest chyba trochę tak jak nawinął Ras Luta - "nie zamykaj w kłamstwie się a będziesz wolny".
No i super.
Nie mam ochoty dalej pisać.
Opublikuję jednak ten wpis.
I niechaj stanowi na chwilę obecną obraz mej słabości.