wtorek, 29 marca 2016

dywagacje.

Cześć.
Zastanawia mnie mocno jaki większy sens ma takie pisanie bloga. Obchodzi to kogo co ja napiszę? Może ktoś to nawet i przeczyta, ale czy warto głowić się z kolei nad tym czy ten ktoś coś z tego wyniesie? Z mojego pisania? Może gdybym miał taki polot jak autor Tao - Lao Tsy to stanowiłbym produkt epoki - tak jak w tym przypadku - starożytności dalekich Chin. Polot - mało tego! Musiałbym nieść w przekazie prawdy ponadczasowe. Co więcej - rządzące metafizycznością świata, wiecie - krążenie pierwiastków w powietrzu, przepływ myśli przez mózgi ludzkie i Słowa... Dźwięk... Sensy...
W miarę pisania tej notki odkryłem chyba (jak na chwilę/linijkę obecną) sens tego pisania. Może się powtórzę ale sensem tego pisania jest autoterapia. Autentycznie mi lżej w tym momencie. Nie liczę na poklask. Liczę na szczerość. Zacząłem bowiem żyć w jakiejś cholernej bańce mydlanej. W iluzji. Nie wiem co jest czym i co na co się składa. Nie wiem co stanowi o czymś tam, a co dopiero - nie wiem co takiego stanowi o wszystkim. Gdzie mi tam szukać sensu wszystkiego? Po pierwsze - Tao nazwane nie jest już tym samym tao. Po drugie - jak można znaleźć sens wszystkiego kiedy umysł ludzki karmiony jest pewną aminą? Ponoć jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego... Hmmm... Zastanawiające, nieprawdaż?

Ale dlaczego zastanawiające? - można by spytać. Hah. Otóż zależy od tego jak kto jest ustosunkowany do życia.... Jeden powie, że dywaguję i nie sposób tego zakończyć, tj. uwieńczyć jakąś rozsądną pointą, gdyż dywagować i filozofować można (chyba) bez końca. Choć oczywiście jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. Co rozumiem w ten sposób - jeśli dywagację da się doprowadzić do końca, czyli uzyskać definicję wszystkiego nad czym dywagowaliśmy, to czy taka definicja określająca sens wszystkiego nie będzie przypadkiem do niczego?

I to jest dopiero po dwakroć zastanawiające. Bo co człowiek to opinia. Każdy taki człowiek ma swoje własne życie i na swój sposób je postrzega. Każdy przeżył coś wyjątkowego, jesteśmy inni od siebie ponieważ każdy z nas zapisał w swoim umyśle jakieś własne motywy i sensy, które wpływają realnie na świata widzenie przez danego osobnika. Chciałbym zauważyć, że już w tym momencie określam czym jest wszystko. To wszystko to właśnie to wszystko co wpływa na stosunek do wszystkiego wokół. Wpływa też na stosunek wobec niczego - medytacja pustki i te sprawy.
Każdy jednak powinien mieć własne zdanie. Jak ktoś ma własne zdanie (choćby się nawet i mylił) to już wtedy choćby można go pochwalić za wyrobienie sobie swojego własnego zdania.

Ja kończę ten wpis bo zostałem oderwany od komputera na pewien czas i moja lotna myśl została rozwiana przez ruch kołowrotka zdarzeń pobocznych.

Niemniej jednak - będę pisał tego bloga.
Na chwilę obecną chyba potrzebuję tego codziennie.

niedziela, 6 marca 2016

Mikroporty

Nie. Nie będę miał nowego mózgu. Ktoś może zapytać:
- po co Ci nowy mózg? przecież nadal myślisz... ?
A na to ktoś trzeci:
- nadal myślisz, że wciąż możesz?