piątek, 1 grudnia 2017

weź przestań palić bo se mercedesa kupisz...

Palę papierosa. Z tego bezakcyzowego tytoniu. Tak bardzo mi smakuje, że przemysł tytoniowy, bierni palacze, antytytoniowi faszyści z Unii Europejskiej, opresyjni ministrowie finansów wszelkich krajów oraz ci od Viceroyów mogą wypi***alać najuprzejmiej. Bardzo o to proszę, gdyż trują mnie tylko legalne szlugi. I w dodatku mi nie smakują.


I wiesz...


Czuję się jak ta bajkowa Marysia - z tym prawie pustym pudełeczkiem zapałek... bo tak bardzo pragnę zapalniczki...

piątek, 24 listopada 2017

ogłoszonko, the official statement.

Wszystko co nie jest namacalne jest tylko nie namacalnym. Wszystko co jest bzdurą, zapewne jest nią faktycznie. Wszystko co zmierza ku końcowi - (chociaż kiedyś niewątpliwie miało swój początek) - na pewno osiągnie punkt ostateczny, tj. metę aka. finisz, czyli najprościej - koniec. Wszystko co kandyduje do miana abstrakcji ma szansę zostać nią okrzyknięte - lub - już nią jest i nie wyczerpuje znamion bycia czymś nieabstrakcyjnym. Tak. Po co to piszę? Otóż chciałbym każdemu i każdej, Urbi et Orbi, tj. wszem i wobec oświadczyć co następuje: nie biorę za faktyczne i wiążące czegokolwiek co zostało zapisane w jakiejś przepowiedni oraz nie odpowiadam za żadną rzecz uzgodnioną drogą telepatyczną.
Jestem zwyczajnym człowiekiem - mam uszy i aparat mowy, mam domofon, telefon, email, facebooka oraz komunikatory.
Jeśli to brzmi dla Ciebie jak kolejna bzdura, to - za przeproszeniem - wróć do początku tego posta.

Powód?


Żyć się nie da z tymi głosami w głowie.

nara.


21:10~edit: nie znam treści "przepowiedni" jakby co.

piątek, 3 listopada 2017

w urzędzie sytuacja.

Stoję w kolejce na poczcie. I taki spokój osobliwy czuję, kiedy wąsaty pan zaciekle kłóci się z panią w okienku, że przelew, który przecież wykonał prawidłowo i to przecież właśnie w tym okienku - u tej pani lub koleżanki, obojętnie - trafił do nieprawidłowej osoby. I to nie wiadomo, do której właściwie.


I taką niecierpliwość czuć zaczynam bo kolejka nadal taka długa...


Cholera lżej mi, że to opisałem.

niedziela, 22 października 2017

"nie zrobisz z niej królowej instagrama" - Piotr P.

Wszyscy teraz robią zdjęcia. To stwierdzenie było niesamowicie dobitne już dziesięć lat temu. Ostatnio mój kumpel P. tak do mnie powiedział. Że wszyscy dzisiaj mają instagrama a co drugi to jeszcze chciałby na tej fotografii przytulić.
Ja też bym chciał! A co! A to co słyszałem o nowej polityce instagrama (jakoś rok temu) - że zostanie tam zaprowadzony nowy porządek - chyba na całego weszło w życie. Co to mianowicie oznacza - bardziej eksponowani "na zewnątrz", tj. poza kręgiem obserwujących, będą Ci, którzy już na ten moment mają bardziej popularne profile i więcej lajków. Krótko mówiąc - szary człowieku, jak jesteś szary to sam się sobie promuj.
No i tak spadła mi ilość polubień :))
Bo chyba zdjęć nie robię gorszych... Prawda? :D
Nawet jakoś pół roku temu wystarczyła maksymalnie godzina, abym miał pierwsze 10 polubień.
No niech to gęś kopnie , motyla noga!
Chyba będę musiał więcej lajkować innych... I to oprócz tych, których obserwuję, trzeba będzie przeglądać częściej #ashtagi.

sobota, 19 sierpnia 2017

"...w latach 90 pokochałem muzykę..."

Nie uwierzysz, ale znowu piszę z balkonu. Spaliłem przed chwilą ostatniego ruskiego fjesta i podczas palenia właśnie przyszedł mi do głowy pomysł. Właściwie jedynie jest to myśl. Posłuchaj...
Siedziałem zaciągawszy się szmuglowanym tytoniem i słuchałem Dilated Peoples z głośnika smartfonu, trzymając go przy uchu. Wiesz... tak, żebym nie musiał ustawiać wysokiej głośności - bo trochę wiocha tak słuchać nie...?
(sorry, ale akurat na prawdę nie mam możliwości wpięcia słuchawek)
I wiesz... Pomyślałem sobie, że jestem jak ten murzyn ("negro" - przepraszam, to nie rasistowskie. piszę tak tylko dla precyzyjnego oddania mojej myśli) z nowojorskiego getta, co trzymał radio na ramieniu... Tak jakoś jak w tym klipie z lat 90, nadawanym kiedyś na MTV. Teraz nie mam MTV. Mam jakąś kablówkę.
Ale nieźle się wczułem nie?

wtorek, 8 sierpnia 2017

raczej bez tematu.

Poza balkonem to chyba już nie piszę. Bo znowu na balkonie mnie i moją świadomość zaskoczyły myśli, które mogę spisać. Te podrobione Marlboro... (dzięki R. ! ) przy kilku ostatnich zaciągnięciach się zaskoczyły mnie smakiem jakie nadały mojemu życiu. Naprawdę. Aż musiałem o tym napisać. Chyba mamy tu do czynienia z przypadkiem typowo narkomańskim, tzn. przy całej pustości jestestwa - "głupi jaś marek" - znalazł coś do napisania... napisał o odurzeniu się...

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

" mamo , ja wariat "

Z okazji pełni Księżyca chciałbym wszystkim Wam życzyć, aby Wasze "obwarzanki życiowych rozterek" wypełniło świetlisto-skrzące się światło.
Światełko takie.